Start arrow Wszystkie arrow Wędkarstwo arrow Kuter wędkarski Mariola z Darłowa zatonął
04.09.2010.
 
 
 
 
 
Kuter wędkarski Mariola z Darłowa zatonął
Około 10 mil morskich na północny zachód od Darłowa przed południem w niedzielę 20 września 2009 roku zatonął prywatny jacht motorowy "Mariola". Trwa akcja poszukiwawcza 43-latki, którą oficjalnie uznano za zaginioną. Feralnego dnia na pokładzie było dziewięć osób, a za sterem kutra stał 57-letni darłowianin. W niespełna minutę "Mariola" poszła na dno,a wraz z jednostką utonęła 43-letnia żona właściciela łodzi.Osiem osób wylądowało w morzu. Nie mieli kamizelek ratunkowych, ale na jachcie były koła ratunkowe. Rozbitkowie mieli dużo szczęścia, bowiem w pobliżu miejsca tragicznego zdarzenia pływało dużo innych jednostek, które także wybrały się na wędkowanie. To one jako pierwsze pospieszyły na ratunek. Na miejsce wysłano statek ratowniczy "Tajfun" i "R-26" oraz śmigłowiec ratowniczy Marynarki Wojennej i samolot rozpoznawczy Straży Granicznej. Łódź z Darłowa, która miała około ośmiu metrów długości, poszła rufą w górę i następnie położyła się na prawą burtę i bardzo szybko zatonęła. Jednostka wypłynęła w pierwszy lub drugi rejs. Jej właściciel, który stał za sterem, jest człowiekiem obeznanym z morzem. To rybak mający też patent sternika motorowodnego. Wrak jachtu motorowego znajduje się na głębokości około trzydziestu metrów.Poszukiwania rozbitka rozpoczęto kilka minut po otrzymaniu przez SAR sygnału SOS, który nadano o godz. 11.09. W momencie zatonięcia łodzi oraz poszukiwań na Bałtyku panowały bardzo dobre warunki. Stan morza wynosił 1, siła wiatru początkowo wynosiła 2-3, potem było bezwietrznie. Dochodzenie w sprawie przyczyny wypadku prowadzi Izba Morska w Szczecinie. Kilkanaście dni temu w odległości dwudziestu mil morskich od Ustki tonął kuter z 18 osobami na pokładzie. Wtedy jednak udało się uratować zarówno załogę, jak i uszkodzony kuter.